Żabie uda, raki i ślimaki
Gdy to widzę, to mnie zaraz mdli
Egzotyczne, dzikie te zwierzaki
Najwyraźniej nie pasują mi
Żabia nóżka raczej nieciekawa
Łatwo wyrwać, złamać nóżkę tą
Żabia nóżka taka chuderlawa
Za to moja noga jest jak dzwon
Jest bardzo wesoło
Szwedzki stół się gnie
Leci kupa śmieci
Wszyscy bawią się
Impreza na medal
Leję sobie w szkło
Tego i owego
A także to tamto
Przełamuję niechęć do ślimaka
A w marzeniach jestem sam na sam
Z tym facetem, który nie wie
Że posiada klucz do raju bram
Czy wypijesz ze mną słodkie wino
Spójrz w me oczy, a zobaczysz, że
rzucimy na grilla żar - kiełbaski dwie
Do białego rana zabawimy się
Znowu cię budzik gna, jak bat
I wykipiało mleko
A Karaiby - niech to szlag!
Jednako wciąż daleko
Do tego klepią w tej Ti-Vi
Że w Rio - ach, tam żyją!
Że robią dym, aż piekło drży
i co noc - pierwsza miłość!
A tutaj tylko mróz i śnieg
Lecz wrze sarmacka krew
I już po chwili gnasz, jak zbieg -
W dwudziesty pierwszy wiek!
Bo już Karnawał!
A co tam jakieś Rio!
Damy takiego czadu, że
Że w piekle się nie śniło!
Bo już Karnawał!
Zróbmy z parkietu przecier!
Zatańczmy Panu, bo nam dał
Świeżutkie Tysiąclecie!
Więc dziękuj niebu za ten fart
I tańcz, choć kipi mleko
A Karaiby - niech to szlag
I tak nam nie uciekną
I niech się w zdrowiu darzy nam
I dusza z duszą brata
Aż pan Popiołek w bramie z chmur
Szepnie - no, koniec świata
Bo już Karnawał...