A była raz Murzynka miła,
posąg z czarnej skały,
co w Dunajcu Czarnym żyła,
Stach Bachleda w Białym.
Cosik brało ich ku sobie,
wzięli na odwagę,
ona jemu dała tam-tam,
a on jej ciupagę.
A ona go kua, kua
tumana, muła.
A on: aua, aua!
Je, je, je!
A on jej puk-puk w tam-tam.
Ua - ua!
A ona: e tam, e tam.
Je - je - je!
Z tej miłości pili cięgiem,
gorzałę ze śmagą.
On jej w końcu przyrżnął bębnem,
ona mu ciupagą.
Morał z tego względem trunków
ukuli u górali:
Nie mieszaj chłopie gatunków,
bo ci łeb rozwali.
A ona go...
Że Murzynka w tej parafii
żaden cud na ziemi,
bo już przecie nom sie trafieł
w Poroninie Lenin.
A, że była psiakrew śwarno
Stach kcioł zwyobracoć,
ale nocka było corno
nie mógł jej namacoć.
A ona go...
Czas upływa, lat przybywa,
bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.
Ale nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce śpiewać choć
czas umyka i nie wnika,
łże psychika.
Nie u wszystkich taka mocna,
jak u byka.
Odliczając dni, brzydko klniesz,
lat przybywa i pytań też.
Jaka będzie dalsza wersja życiorysu,
i czy będzie ów życiorys wart opisu.
Każdy wrak czuje brak,
głowa, jak pusty bak,
z panienkami też już nie tak.
Komuś broda nie chce rosnąć,
jak należy.
Tak to bywa, gdy się zbyt
wysoko mierzy.
Ale nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce śpiewać choć,
z perspektywy bardziej śmieszy,
a mniej boli.
Czas używa raczej cukru, niźli soli.
Niby nie jest źle, póki co,
bo się jeszcze chce wierzyć w to,
że najlepsze jeszcze będzie,
że przed Tobą, że nie minie i
nie przejdzie mimo, obok.
Znowu masz nowy frak.
Głowa, jak pełny bak,
i panienka znów mówi tak.
Czas upływa, lat przybywa,
bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.
Każdy wrak czuje brak,
głowa, jak pusty bak,
z panienkami też już nie tak.
Czas upływa, lat przybywa,
bądźmy szczerzy.
Już nie spojrzy na mnie
junior, ni harcerzyk.
Czas upływa, lat przybywa...