A była raz Murzynka miła,

posąg z czarnej skały,
co w Dunajcu Czarnym żyła,
Stach Bachleda w Białym.

Cosik brało ich ku sobie,
wzięli na odwagę,
ona jemu dała tam-tam,
a on jej ciupagę.

A ona go kua, kua
tumana, muła.
A on: aua, aua!
Je, je, je!
A on jej puk-puk w tam-tam.
Ua - ua!
A ona: e tam, e tam.
Je - je - je!

Z tej miłości pili cięgiem,
gorzałę ze śmagą.
On jej w końcu przyrżnął bębnem,
ona mu ciupagą.

Morał z tego względem trunków
ukuli u górali:
Nie mieszaj chłopie gatunków,
bo ci łeb rozwali.

A ona go...

Że Murzynka w tej parafii
żaden cud na ziemi,
bo już przecie nom sie trafieł
w Poroninie Lenin.

A, że była psiakrew śwarno
Stach kcioł zwyobracoć,
ale nocka było corno
nie mógł jej namacoć.

A ona go...









Bandanamera, napadła banda na mera

u jubilera, napadła banda na mera.

Wzruszeni, wzburzeni szczerze,
wam kablujemy po drutach,
depesze o naszym merze,
który sie kochał w biżutach.

I kiedy w ubiegły wtorek,
do jubilera niósł worek.

Bandanamera, napadła banda na mera
u jubilera, napadła banda na mera.

Interpol ręce umywa,
Herbapol biedny mer łyka,
gangsterów banda złośliwa,
wciąż przed pościgiem umyka,
mer nam podupadł ze zdrowiem,
miasto jest w strachu albowiem

Bandanamera, napadła banda na mera,
łapta ją tera, panowie łapta ją tera.