Tyle miał nam dać, że aż brakło tchu

Nasz świat, nasz brat, nasz król
A za oknem szadź, popłuczyny snu
I strach i krach, i ból

Gdy nadzieje w pył
Jak skrzydełko ćmy - starte,
Czy wystarczy sił
By odegnać łzy żartem.

Człowiek, człowiek
To brzmi dumnie gdy w trumnie
Lecz nim minie brzmi w trzcinie
człowiek - numer buta, marszruta, imię
Lwem nie będziesz
Choćbyś z diabłem
Był w zmowie wolny
Ale klatkę masz w sobie
W sercu, w duszy, w głowie
I słowie człowiek.

Dzieci poszły precz, starzy idą w piach
I bunt i czas się bać
Życie ładna rzecz, a najbardziej w snach,
Więc grunt to mieć gdzie spać

Myśli naszych kruk
Przy niebieskim siadł tronie,
Jeśli nie daj Bóg
Boga nie ma tam - to koniec.

Człowiek, człowiek...









Znowu cię budzik gna, jak bat

I wykipiało mleko
A Karaiby - niech to szlag!
Jednako wciąż daleko

Do tego klepią w tej Ti-Vi
Że w Rio - ach, tam żyją!
Że robią dym, aż piekło drży
i co noc - pierwsza miłość!

A tutaj tylko mróz i śnieg
Lecz wrze sarmacka krew
I już po chwili gnasz, jak zbieg -
W dwudziesty pierwszy wiek!

Bo już Karnawał!
A co tam jakieś Rio!
Damy takiego czadu, że
Że w piekle się nie śniło!

Bo już Karnawał!
Zróbmy z parkietu przecier!
Zatańczmy Panu, bo nam dał
Świeżutkie Tysiąclecie!

Więc dziękuj niebu za ten fart
I tańcz, choć kipi mleko
A Karaiby - niech to szlag
I tak nam nie uciekną

I niech się w zdrowiu darzy nam
I dusza z duszą brata
Aż pan Popiołek w bramie z chmur
Szepnie - no, koniec świata

Bo już Karnawał...