Dzień dobry kochanie na łące,
dzień dobry kochanie na polu.
To żółte na górze to słońce,
powiedz czy oczy nie bolą.
Ach skąd, ach skąd...
Dzień dobry kochanie w pokoju,
dzień dobry kochanie przy kawie.
Patrz ludzie się wcale nie boją,
powiedz czy ładnie w Warszawie.
Ach skąd,ach skąd, ach skąd...
Dzień dobry kochanie w kochaniu,
dzień dobry kochanie w zaśnięciu.
To białe na niebie to anioł
więc zaśnij nim zliczysz do pięciu.
Dzień dobry kochanie w rozłące,
dzień dobry kochanie w rozstaniu.
Początek czasami jest końcem,
mądre cyganki nie kłamią.
Ach skąd, ach skąd, ach skąd...
Polska deszczowa, ja czekam na ciebie
Na mieście ludzie mówili o cudzie
Tak rzadko słońce przez chmury się przedziera
Ja nie dbam o siebie
Na obiad chleb z herbatą
Herbata chińska, masło wyborowe
A przy okazji śmierć krawatom
Bujnie myślałam ostatnio o świecie
O tym deszczu o tobie i o twoich udach
I o miłości
I że bez niej nie udałoby się nam nic
Absolutnie nic
Noc deszczowa, ja czekam na ciebie
Na mieście ludzie mówili o cudzie
Jak można żyć bez powietrza, ja nie wiem
Kochany ja nie wiem
I takie okropne lato
I ty w potrzebie i ja tu nie wiem co
Nie wiem co poradzić na to
Bujnie myślałam ostatnio ...
Bandanamera, napadła banda na mera
u jubilera, napadła banda na mera.
Wzruszeni, wzburzeni szczerze,
wam kablujemy po drutach,
depesze o naszym merze,
który sie kochał w biżutach.
I kiedy w ubiegły wtorek,
do jubilera niósł worek.
Bandanamera, napadła banda na mera
u jubilera, napadła banda na mera.
Interpol ręce umywa,
Herbapol biedny mer łyka,
gangsterów banda złośliwa,
wciąż przed pościgiem umyka,
mer nam podupadł ze zdrowiem,
miasto jest w strachu albowiem
Bandanamera, napadła banda na mera,
łapta ją tera, panowie łapta ją tera.