Minął sierpień, minął wrzesień.
Znów październik i ta jesień
Rozpostarła melancholii mglisty woal.
Nie żałuję letnich dzionków,
Róż, poziomek i skowronków.
Lecz jednego, jedynego jest mi żal.
Addio, pomidory!
Addio, ulubione
Słoneczka zachodzące
Za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
Sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej
l łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
Wasz zapach będę czuła.
Owszem była i dziewczyna,
l miłości pajęczyna,
Co oplotła drżący dwukwiat naszych ciał.
Porwał dziewczę zdrady poryw
l zabrała pomidory
Te ostatnie com schowane przed nią miał.
Addio, pomidory!
Addio, ulubione
Słoneczka zachodzące
Za mój zimowy stół!
Nadchodzą znów wieczory
Sałatki nie jedzonej,
Tęsknoty dojmującej
l łzy przełkniętej wpół.
To cóż, że jeść ja będę zupy i tomaty,
Gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ
W te witaminy przebogaty.
Addio, pomidory!
Addio, utracone!
Przez długie złe miesiące
Wasz zapach będę czuła.
Kiedyś byłam stara, co tu kryć,
omijałam bary, na cóż pić.
Szorowałam gary, piłam tran,
podczas kiedy szeryf żył nad stan.
Ależ byłam stara mówię wam,
każdy dzień był szary, każdy plan.
Lecz to wszystko zapomniałam raz, dwa,
bo poznałam Seweryna K.
Kiedyś byłam smutna, jak zły pies
Każdy żart mnie złościł, każdy gest
Sama w dużym łóżku, co za los
Od płakania miałam długi nos
Ależ byłam smutna, jak wuj Tom
Wszystkie moje lustra szły na złom
Dziś po świecie się nie tłukę, jak ćma
Bo znalazłam Seweryna K.
Ależ byłam smutna, jak wuj Tom
Wszystkie moje lustra szły na złom
Dziś po świecie się nie tłukę, jak ćma
Bo znalazłam Seweryna K.
Kiedyś byłam głupia, jak zły rym
Osioł by osłupiał, a ty z nim
Znałam po bułgarsku jeden wic
A poza tym nie wiedziałam nic
Ależ byłam głupia, mówię wam
Dziś ze świecą szukaj takich dam
Lecz to wszystko przeminęło raz, dwa
Bo mnie lubi, ten Seweryn K.
Na dojrzałość szarą mamy czas
Zanim przyjdzie, po cóż mówić pas
W melancholię czarną wpadać wstyd
Lepiej śnieżną chustą witać świt.
Nie poganiaj losu, kiedy śpi
Za młodością głosuj, w czasie gry
A gdy z oczu ci popatrzy dal zła
Spróbuj poznać Seweryna K.
Gdzieś tu jest!
Gdzie się przed nami chowasz, Maryla?
Gdzieś tu jest,
gdzieś tu na pewno jest!
Ole ole...prowadź nas muzyko.
Ole ole...razem z nami bądź.
Ole ole...znikąd, aż donikąd.
Ole ole...zawsze z nami bądź.
Gdzieś tu jest...
Czasem bywa, że z klęczek wstaje dzień,
zamiast słońca jest dziura w niebie,
świat przed mną przykrywa w wielki cień,
i daleko mi do siebie,
a tu głos: Maryla,
ty się nie rozpylaj,
życie to jest chwila,
ty nie marnuj Maniu dni,
ty się nie dręcz Mania,
jesteś od śpiewania,
więcej się nie wzbraniaj,
ty weź się w kupę Maniu.
Mija stres! - kiedy słyszę "Czadu Maryla!",
jest, jak jest! - ważne słowa dwa,
mija stres! - kiedy słyszę "Czadu Maryla!",
dobrze jest! - żyje się gdy sie gra!
I do wieczora trwa nieprzerwany cud!
Szaleje dzwięków sfora i fruną pszczoły nut!
Bo zawsze dobra pora na uszy spływa miód,
od rana do wieczora...
Czasem bywa...